Ślub i wesele - to jest wyzwanie #
2011-10-16

obrączki W dniu 8 października 2011 roku zmieniłem stan cywilny na żonaty. Po paru misiącach przygotowań stało się. Były chwile stresu, były chwile śmiechu ale fakt jest jeden - do końca wesela jest się cały czas na posterunku. Nie ma chwili wytchnienia. Przez co czas ślubu i wesela zleciał strasznie szybko. Nawet nie wiadomo było kiedy goście już się rozeszli, a tu już za chwilę słoneczko będzie świtać. Pozostaje tylko rozkoszować się rolą żonatego faceta.

Starcraf 2 - i like this game #
2011-02-08

sc2     Na tą "gierę" czekałem ponad 8 lat. Blizzard nie spieszył się z jej wydaniem, cały czas było tam coś zmieniane, testowane, poprawiane, wydawało się że nigdy nie wyjdzie. Wspominana firma znana jest z tego, że premiery ich produktów przeciągają się w nieskończoność. Ale nareszcie 26 dnia lipca roku pańskiego 2010 ma miejsce premiera. Około 2 tygodnie po tym wydarzeniu SC2 miałem już na swoim kompie.

 

    Na pewno miłym zaskoczeniem był poziom polonizacji. Totalnie wszystko co miało sens być spolszczone zostało przetłumaczone. Niektórym nie podobał się fakt zmian nazw jednostek itp ale wg. mnie jest to bardzo fajna sprawa. Ciekawostką jest to że np. głos do jednostki Thora podkładał Cezary Pazura.

    Od czasu premiary upłynęło już parę miesięcy a gra w dalszym ciągu nie traci nic ze swojego "uroku". Co jakiś czas Blizzard wypuszcza poprawki (modyfikacje balansujące, modyfikacje graficzne, poprawki błędów). Dużo do powiedzenia ma tutaj społeczność która bardzo aktywnie uczestniczy w dyskusjach na temat zmian w grze. Gra jest dla nich więc dlaczego by nie oni mieli wpływać na to co ma być zmienione.

    Zobaczymy co czas przyniesie. Na pewno przedemną jeszcze wiele godzin niezapomnianych wrażen. Jak czasu wystarcza to oglądam jeszcze zmagania innych graczy na wszelakiego rodzaju stream'ach (Zedd, Morglum) lub umieszczonaych w sieci powtórkach.

HIVEDI c.d. #
2011-01-01

    Jak na chwile obecną sprawa wygląda bardzo fajnie. Dużo czasu spędzamy na poszukiwaniu rozwiązań różnego rodzaju problemów w aplikacjach webowych. Nieraz potrafi to doprowadzić do szału ale też jest druga strona medalu - satysfakcja z rozwiązania jakiegoś problemu.

    Sporo czasu poświęcamy na obgadywanie różnego rodzaju problemów związanych np. z interfejsem aplikacji www. Jest od groma pisania rzeczy w ExtJS (sencha).

    Cały czas staram sie jakoś tworzyć tą strone domową ale ze względu na brak czasu wygląda to dość kiepsko.

HIVEDI #
2010-03-01

    Czas pokaże...
Zapowiada się dobra zabawa ;-)

NUMER 9 #
2009-01-12

    Po ponad roku współpracy z Jackiem nadszedł czas na zmiany. Praca była fajna, nauczyłem się sporo. Trochę szkoda mi było odchodzić bo było fajnie. Teraz rozpoczęło się szukanie nowej pracy.

Było minęło... Trzeba iść dalej #
2009-01-11

    Współpraca się nie powiodła :( Mówi się trudno, będą kolejne propozycje, coś się znajdzie. Jak narazie to złożyłem papiery na Politechnikę Rzeszowską aby jakoś tego magistra "dorobić". Jakieś projekty zawsze sie znajdą do zrobienia więc nie powinno być tak źle.

Kolejna współpraca, kolejne wyzwania #
2009-01-10

     Z dniem 8 stycznie 2008 roku pomyślnie przeszedłem mały test. Kolejnego dnia była już podpisana umowa, nawet wykonałem już pierwsze zlecenie - małe bo małe ale na początek to już coś. Mam nadzieję na owocną współpracę i na to że rozwinę swoje umiejętności. Czas pokaże...

Po "szansie..." #
2009-01-08

    No i jedną współpracę mam już za sobą. Praca była fajna, ciekawe projekty, mogłem sam sobie planować co i jak ma być wykonane. Wytyczne były talko ja coś ma wyglądać i jak się zachowywać a sposób wykonania zależał już całkowicie ode mnie. Poprostu miało być zrobione dobrze i działać jak należy. Ale jak to w życiu bywa sielanka nie trwa długo. Niestety człowiek okazał się nie godny zaufania, na dodatek nie potrafił dotrzymać podstawowego zobowiązania jakiego się podjął i to właśnie definitywnie zakończyło naszą współpracę.
    Po wszystkim okazało się, że jest on bardzo złośliwą osobą. Możliwe że cała sprawa znajdzie swój finał przed organem sprawiedliwości ale ja wtedy też będę miał parę słów do powiedzenia, a przez chwile miałem nadzieję na "pokojowe" zakończenie współpracy.

Szansa? #
2009-01-07

    Od paru miesięcy współpracuję z pewna firmą tworzącą strony internetowe. Moim głównym zadaniem jakie tam wykonuje jest programowanie. Czasami zdarza się, że coś z grafiki jest do zrobienia lub inna rzecz którą akurat trzeba zrobić "na wczoraj". Ogólnie praca jest fajna. Robię to co lubię. Mam praktycznie dowolność jeżeli chodzi o dobór rozwiązań (niejednokrotnie muszę je samemu stworzyć). Nieraz zdarza się "zarwać nockę" bo siedziało sie na jakimś elementem który akurat był potrzebny "na już" - ale to normalka - siedzenie do 3 czy 4 rano.
    Co do przyszłości mojej współpracy to jakoś nie mam do tego wszystkie 100% przekonania. Szef co jakiś czas raczy mnie i współpracowników stwierdzeniami "że on wcale nie musi się zajmować robieniem stron" - to jakoś tak nie napawa optymizmem.
    Kolejnym takim mało pokrzepiającym faktem jest wynagrodzenie - nie jest ono takie jak na początku umawialiśmy się z naszym "głównodowodzącym". To mnie trochę mi się to nie podoba.
    Ale narazie jeszcze studiuję i zostało mi pół roku bycia na uczelni (zakładając że mnie nie wywalą). Współpraca jakoś tam się układa może nie wianuszkowo ale jakoś to jest. Kiedyś będzie musiała się poprawić bo poprostu nie będzie mi się to opłacało. Wolę zainwestować w siebie a nie inwestować swoją pracę w markę kogoś innego. Czas pokaże jak to się potoczy dalej.

Inny świat #
2009-01-06

    Podczas przerwy między sesjami, na feriach udało mi się "załapać" na małą wycieczkę do Norewgii. To było coś. Jeszcze nigdy wcześniej nie byłem na takiej wyprawie. Podróż samochodem może nie należała do najwygodniejszych (ze względu na czas - 30 godzin jazdy) ale ogólnie to nie było tak źle. Można było zobaczyć trochę świata, świat całkiem innego niż rzeczywistość polska.
    Co mnie uderzyło - to że w takich krajach jak Dania, Szwecja czy Norwegia jest bardzo czysto. Nie wala się nic po drogach, nie ma wysypujących się śmieci z kubłów. Poprostu jest tam porządek.
   Kolejną rzeczą jaka rzuciła mi sie w oczy jest to że w domach nie ma firanek w okach. Cały czas palą się światła i wszystko widać co się w domu dzieje. W Polsce coś takiego jest nie dopomyślenia. Babcie wypatrujące co robi sąsiadka były by w raju w takim kraju. Ale tam jest trochę inna kultura i ludzi nie są "wscibscy", także nie ma żadnego problemu.   W samej Norewgii (w Szwecji też) ogromna większość domów rodzinnych jest z drewna. Nie ma tam praktycznie domów mórowanych (tylko wiezowce w miastach i jakieś biurowce czy wielkie sklepy). Domy te są bardzo ciepłe. Spodobały mi się. Są nieduże, wygodne, cieplutkie. Fajna sprawa taki domek. Większość jest koloru czerwonego (ciemna czerwień) co sprawia wrażenie, że wszystkie są takie same.
    Język Norwegów, Dyńczyków i Szwedów jest dla mnie całkowicie niezrozumiały. Nie można się wogóle zorientować co oni tam gadają. Poprostu szyfr. W większości sklepów i miejsc można dogadać się bez problemów po angielsku. To jakoś ratuje sytuacje podczas komunikacji.
    Klimat w Norwegi (południe) jest bardzo podobny do tego u nas. Może zima trwa trochę dłużej ale tak poza tym to jest bardzo podobny.
    Miasta są poprostu gigantyczne. Gdzie tylko okiem sięgnąć widać palące się światła. Poprostu nie widać końca gdzie kończą się zabudowania. Krajobraz jest górzysty i praktycznie wszystko budowane jest na skale - przynajmniej tak to wygląda. Podczas jazdy często przemyka się bardzo długimi (nawet po 8 KM) tunelami - ciągną się niesamowicie.

Co dalej... #
2009-01-05

    To pytanie zadaje sobie chyba każdy raz na jakiś czas. Co będzie jak już skończy się studia? Co potem? Kolejny kierunek? Chyba nie. To by było już za dużo jak na jednego człowieka. Całe życie na uczelni to nie jest mój typ. Może jakaś działalność we własnym zakresie. Jakieś projektowanie na potrzeby internetu. Jakieś stronki na zamówienie albo cuś takiego. Może pisanie jakiegoś programu a potem zarabianie na licencjonowaniu go. Takie życie poniekąd na własnym garnuszku.
    Inne wyjście to załapanie się w jakiejś firmie i spokojne pracowanie w niej do emerytury. Tylko żeby ta praca była i w dodatku w zawodzie to by było fajnie. Ale jak na razie na to szans brak. Ale to już czas pokaże jak to będzie. A może by się ustatkować...

Studia != Nauka, Studia = Studiowanie #
2009-01-04

    Wbrew pozorom to dwa różne terminy. Na studiach wymagają od ciebie rzeczy czasami niestworzonych. Czasami wydaje się po co to wszystko? Ale student mysi znieść wszystko. Zajęcia na pierwszym roku nie były jakieś specjalnie skomplikowane. Czasami dużo teorii, czasami zakręcony wykładowca, czasami nieświadomy ćwiczeniowiec. Ogólnie lajcik. Oczywiście programowanie pomaga w zdobywaniu zwolnień z egzaminów. Można zabłysnąć na laborkach pisząc jakiś długi i działający program w pascalu. Algorytmy też nie stanowią jakiegoś problemu. Po wczuciu się nawet maszyna RAM nie stanowiła problemu. Dało się nawet napisać jej interpreter. Bułka z masłem ;-)
    Na pierwszym semestrze 2 roku studiów zdolność programowania pomogła mi wywinąć się od pisania 3 egzaminów. Zwolnienia to super sprawa. Niestety z wszystkiego tak się nie da.

Moja pasja - programowanie #
2009-01-03

    Tak można by wyrazić najkrócej - PASJA. Ciągle nowe pomysły, szukanie rozwiązań, kłótnie o to co jest lepsze i bardziej optymalne a co nie ma przyszłości. W takim stanie można było tkwić w nieskończoność. Niejednokrotnie przed komputerem spędzało się po kilka/kilkanaście godzin na rozwiązywaniu problemów natury programistycznej. Opracowywanie własnych rozwiązań, nabywanie doświadczenia. Mimo tego czuło się ciągle jakiś niedosyt. Cały czas nie opuszczała nas świadomość, że zawsze znajdzie się coś czego się nie wie lub na razie nie dało się tego rozwiązać. Czas znajdował rozwiązania. Wcześnie czy później problem rozwiązywał się. Chociaż niektóre do tej pory nie dają spać po nocach ;-)
    Kiedy środowisko Object Pascala stało się czymś dobrze znanym nadeszły czasy pisania komponentów - zazwyczaj wizualnych. Po poznaniu podstawowych mechanizmów konstruowania zdarzeń i obsługi własności dochodziło się do wniosku że komponent jest dobry na wszystko :-) Okres ten zaowocował kilkoma artykułami o pisaniu komponentów oraz sporą ilością przykładowych źródeł na "Strefie".
    Łącze jest na tyle przepustowe, że pozwala na instalację klienta wymiany plików P2P. Pozwala to na ściąganie masy rzeczy nie kończenie związanych z programowaniem. Matura zbliża się wielkimi krokami i trzeba było poświęcić jej trochę czasu. Mimo to programowanie ma nadal najwyższy priorytet. Powstają kolejne projekty, nowe zastępują stare, mało przydatne upadają, inne z braku koncepcji na rozwój idą w odstawkę.
    Po maturze egzamin na studia - oblany. Nie wszystko się udaje, nie zawsze mamy to co chcemy. Aby uciec przed wojem trzeba było edukować się dalej. I to jest czas kiedy był czas na wszystko: programowanie, zabawa, wycieczki, nowe znajomości. "Strefa" trochę się przebudowywuje. Powstaje kilka nowych interfejsów użytkownika. Lekka zabawa w PHP uświadamia że bez tego narzędzia w przyszłości będzie ciężko. Jak na razie nie udaje się znaleźć żadnego w miarę bez restrykcyjnych ograniczeń serwera z obsługą PHP. Ciągła zabawa na localhost-cie to nie to co *żywy* internetowy serwis. Rok po maturze kolejna próba dostania się na studia - udana. Już wiadomo że po wakacjach nie będzie już tak sielankowo. Chodziły ploty że na studiach każą się óczyć ;-)

Grunt to pomysł #
2009-01-02

    Podczas przemierzania zasobów internetu rodzi się idea aby wkroczyć w społeczność pajęczyny w sposób bardziej widoczny. Tak rodzi sie "Strefa Programowania". Na początku miał być to serwis/portalik traktujący o HTML-u i JavaScript-cie. Z czasem jak programowanie wkroczyło w nasze życie "Strefa" zaczyna rozwijać się o działy Delphi i Pascal.
    Z upływem czasu działy HTML i JavaScript znikają. Jest to podyktowane tym, że na serwerze Interia.pl dostępne jest tylko 12 MB na darmowym koncie. Trzeba było zacząć myśleć o przyszłości. Komponenty i projekty Delphi zajmowały sporą część miejsca. Trzeba było podjąć męską decyzję. Od tej pory serwis traktuje tylko o programowaniu aplikacji pod Win32.
    Pod koniec 3 klasy w liceum zostaje podpięty szerokopasmowy internet. 1Mb/s to było już coś. Można było już spokojnie ściągać całe strony bez większych przeszkód. W tym czasie szkoła zakupiła parę silniejszych maszyn. Większe dyski, szybsze procesory, więcej ramu no i nagrywarka. To już prawie raj na ziemi. Ze sali informatycznej wychodziliśmy tylko na zajęcia związane z przedmiotami które mieliśmy zdawać na maturze. Czasami udało się zostać po lekcjach żeby dociągnąć parę rzeczy.
    W miarę nabierania doświadczenia w programowaniu na "Strefie" pojawiają się nowe projekty. Programowanie staje się prawdziwą pasją. Wyszło nas wtedy nieźle - i już tak zostało ;-) Wiele z projektów nie ujrzało światła dziennego z powodu braku czasu na ich dopracowanie i zastępowanie ich coraz to nowszymi i bardziej rozbudowanymi koncepcjami na nowe programy.

Od czego się zaczęło? #
2009-01-01

Na początku był bit parzystości... :)
    Były to czasy kiedy z internetu korzystało się przez modem, co dzisiaj w czasach upowszechniających się łączy szerokopasmowych jest już nieco zapomnianą metodą łączenia się z siecią. Pierwsze kontakty z internetem, aktualizacja strony naszego liceum, zabawa na czatach i tym podobnych metodach komunikacji z innymi użytkownikami sieci.
    Kolejny krok było to kiedy w naszym liceum podłączone stałe łącze - SDI. To była dopiero szybkość. Te 30 KB/s to było coś. Wydawało się że przy takim transferze można było zassać cały internet. Strony ładowały się błyskawicznie, pliki ściągało się non-stop.
    Ale czas mija. Internet rozwija się. Strony puchną w grafikę i animacje flash. Łącze powoli zaczyna stawać się za ciasne. Zaczynamy powolny proces uświadamiania szkolnych bossów że szybsze łącze to konieczność.